poniedziałek, 1 lutego 2016

Bajka o Slenderze i jego Protoxach

Witam ponownie ja, Matinatron. Kolejny wiersz z mojego archiwum poświęcony tytułowym bohaterom. Bez żadnych ceregieli, zapraszam serdecznie!


Bajka o Slenderze i jego Protoxach


Za górami,za lasami
Żył sobie potwór z mackami
Miał przy sobie protoxów
Dokładniej było ich dwóch
Byli to Masky i Hoody
Oboje zabijali debili
Jeden dzierżył nóż
co się w kieszeni otwiera rusz
Drugi trzymał maczetę
którą ścinał każdą głowę.
Towarzyszyli swemu panu
dopóki nie pośle ich do piachu
Terroryzowali ludzi
Żaden z nich się nie nudzi
W lesie czekali
Miejsce dobre dla drwali
No i pora powiedzieć o ich liderze
O dosyć długiej mierze
Nie ma twarzy 
Nie wiadomo o czym marzy
Długie ręce,długie nogi
Były to jego niedoli
Krawat czerwony miał
Cały czas stał
Miał na plecach ukryte macki
Służyły mu do łapanki
Imię jego to Slenderman 
Ludzie wpadali niego w ten
Jeśli ty na niego się natkniesz
Uciekaj,dopóki się nie potkniesz
Strzeżcie się ludzie
Nie dajcie się ułudzie 
Szczupły pan to nie bajka
Spokojnie,nie przyjdzie z ranka
Bo on nocą grasuje
Już swe trupio-blade ręce masuje
Mówi ten do siebie
Co śmierć niesie "Już żniwa czas zbierać moi Protoxi"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz