wtorek, 2 lutego 2016

Ballada o Świątecznym Nożyku

*Mówi cicho* Hej wszystkim to ja, Matinatron. Wybaczta, że tak późno ale mam kolejne opowiadanie dla was, moi żądni historii czytelnicy. Dedykuję to pewnej użytkowniczce, która już to widziała, ale cśś. Zapraszam do komentowania i oceniania oraz czytania. Życzę wszystkim dobrej nocy. ^_^




Ballada o Świątecznym Nożyku



                  W karczmie pod smoczym łbem, przebywał pewien bard, którego ubiór był dosyć nietypowy. Stanowił mieszankę typowego średniowiecznego ubioru z zachodu, ale sprawiał wrażenie zespawanej z różnymi łatami i ozdobami pochodzącymi z odległych krain. I ten nietuzinkowy ubiór podkreślał jego charakter, charakter mistrza Mateusza.Był osobnikiem o dosyć specyficznym poczuciu humoru, nieprzeciętnym intelektem, mistrz ciętej riposty i uzdolniony bard. Siedzi na drewnianym stołku sądząc piwo korzennego, będące jego ulubionym napojem alkoholowym. Postawił kufel na drewnianym stoliku. Rozejrzał się z błogim uśmiechem, jakby myślał nad czymś, wokół siebie.Blisko niego, na drewnianych ławeczkach, siedzieli mocno zbliżeni do niego jego wierni słuchacze. Ludzie, krasnoludy, roboty, elfy i wiele innych ras patrzyły różnym poziomem percepcji oraz z zainteresowaniem po zakończeniu jego opowieści. Sam bard łapał z satysfakcją kolejny łyk zimnego, gorzkiego, ale dobrze uzupełniającego płyny i przynoszącego ulgę gardłu, piwa. Pijąc moczy białą masą zwaną pianą zarośnięta gładko brodą.
                  Ktoś postanowił przerwać ciszę zadając z dozą ciekawości pytanie:
                  - Czy opowiesz nam o Świątecznym Nożyku? - Pytanie padło od dziewczyny mają gdzieś 1,69 cm wysokości. Miała długie, krwiście szkarłatne, rozpuszczone i świetnie zadbane, lśniące połyskiem włosy, równie soczyście szkarłatne oczy z kocimi źrenicami, twarz z rysami sugerujące daleko wschodnie korzenie, zaokrąglony nos, okrągłe uszy i intensywnie ciemnoczerwone usta, wewnątrz których były ostre jak brzytwa szpikulce, które zakrywała czerwona, nieprzezroczysta chusta sięgająca do jej piersi. Na głowie nosiła długi do łydek czerwony welon. Resztę jej ciała niezwiązana z głową, od podstawy szyi do stóp pokrywało intensywnie czerwone kimono z długimi rękawami sięgające do podłogi, a pod nim jego cieńsza wersja z krótkim rękawem. Jej strój miał różne wzory i ozdoby od tych typu bombki, jakieś japońskie wzory po bardziej niepokojące jak czaszki, głowy nabite na pale, itp.Goście w głębi ducha bali jej się, ale w obecności Mateusza wiedzieli, że nic im nie zrobi.Bo byli rodzeństwem. Był dla niej bardzo ważny, tak samo jak ona dla niego. Niebieski kolor krótkich włosów barda oraz jego oczy idealnie kontrastowały z jej kolorem gałek ocznych i fryzury. Nazywała się Joanna, ale wszyscy wołają na nią "Taiga Nocna", ponieważ kochała noc, i zza jej rządów była aktywna, a zza dnia spała.
                  Artysta drapiąc się po brodzie rzekł:
                  - O mojej ukochanej? - Spytał z niemałym uśmiechem. - Oczywiście, że tak, kochana siostrzyczko! - Wszyscy patrzyli na niego jak na szaleńca nie wiedząc o co chodzi. Zanim ktokolwiek wpadł na pomysł zadania pytania bardowi, ten wszystkim odpowiedział.
                  - Spokojnie moi wierni słuchacze.Akurat się przygotowałem i napisałem balladę dedykowaną specjalnie dla niej. - Wyjął swoją lutnię, spojrzał jeszcze raz na dekoracje świąteczne, malunki świąteczne i na wielką choinkę w centrum karczmy, potem na wszystkich siedzących, wpatrujących się na niego z komicznym wytrzeszczem, oprócz Taigi. Po-plumkał kilka razy po strunach, aby sprawdzić czy działają, dostroił instrument po czym zaczął mówić grając na lutni. Przed tym wszyscy zamówili u barmana piwo korzenne, przygotowując się do jego ballady.
                  - Wysłuchajcie mnie jeszcze raz drodzy wędrowcy, włóczędzy i pijacy. Bowiem dzisiaj opowieść ma koncentruje się na damie mego serca, Aoi wspaniałej, którą znacie jako Świąteczny Nożyk. Mieszka w odległej krainie, zwanej Polską w Olsztynie. Swój pseudonim zawdzięcza swojej drugiej, psychopatycznej osobowości, która budzi się w święta zaczynając swoje krwawe żniwa. Dlaczego wtedy? Są różne wersje. Inni mówią, że została skrzywdzona w czasie świąt, inni, że po prostu była chora psychicznie, ale ja trzymam się tego, że należy do osób wielbiących złego brata bliźniaka Św. Mikołaja, Czarnego Zygmunta, który oferuje w prezencie przyjemności, niedostępne dla przeciętnych ludzi w zamian za to mają karać niegrzeczne dzieci i dorosłych, którzy przez cały rok byli źli. Kim była sama Aoi? Inteligentną, piękną, niemal jak Afrodyta, roztropną dziewczyną, której podbiłem serce, z wzajemnością rzecz jasna. Jako Świąteczny Nożyk była równie cudowna, a nawet i wspanialsza. Ten uśmiech, niepohamowana żądza ofiar, dopełnia splendoru jej wyjątkowości. Oprócz zabijania na różne, wyrafinowane sposoby, spędza czas w swoim ciepłym, przytulnym domu, wykonanym z ludzkich kości wzmacnianym żelbetonem zbudowanym gdzieś w lodowej krainie. Wnętrze domu również jest wykonanie z kości, ale nie tylko z ludzi, ale też ze zwierząt. Kościane kubki, talerze, itd. Oprócz tego miała też normalne dekoracje świąteczne, nie licząc wiszących, spreparowanych głów, które też ozdabiały samą choinkę, umazaną we krwi. Zamiast czubka, miała palik z wbitą głową jakiegoś czternastolatka. Ale to nie znaczy, że nie Świąteczny Nożyk miała ludzkich cech. Miała. Chociażby siedzenia przy kominku na ulubionym fotel pokrytym ludzką skórą i picia kawy topiąca jej wampirze kły i ogrzewająca jej smukłe ciało. Miała długie i jasne bardziej niż u blondynki włosy, bordowe oczy z źrenicami smoka, ale bardziej cieńsze i węższe.Miała na sobie zakrwawione kimono wersji świątecznej i czarne glany. Jej arsenał zbrodni był różnorodny i naprawdę interesujący. Katany, piły, noże i ich hybrydy lub nawet bronie jej autorstwa. Kiedy wybijała północ w wigilię, kończyła swój wypoczynek i delektowanie się kawą, zakładając maskę złego Św.Mikołaja, biorąc adekwatny arsenał a następnie wyruszać na polowanie. Zapytacie co się działo kiedy nasza główna bohaterka dorwie takiego delikwenta? - Zaczyna śpiewać.
                  - Od tyłu zachodzi, bez ostrzeżenia grozi
Porywa ją do w swoje progi, przygotowuje ofierze los srogi
Najpierw wyrywanie paznokci, potem rozrywanie łokci
Obcinanie ręki, Nożyk cieszy się z ofiary męki
Szkielet gra na fortepianie jej ulubiony utwór
Który charakteryzuje ją jako potwór
Kończyła swe żniwa w sylwestra
Z akcentem ekstra
Urządzając rzeź o jakiej świat ludzi jeszcze nigdy nie usłyszał
W pokoju tanecznym, nie zbytecznym
Ustawiał ofiary w krąg, od 6 do 90 lat
Rozpoczynając z taniec z bardzo ostrymi nożami
Tnąc ofiary na kawałki,
Flaki, krew, obcięte kończyny to żadna dla niej nowość
Lecz wspaniała radość
Okrutna niczym smok,
Wciągała ludzi w mrok
By potem zamknąć ich powieki
W brutalny sposób na wieki.
                  Literę "i" zaakcentował tajemniczo mrocznie i zaraz ją śpiewał jakąś minutę.
                  Kiedy skończył grać, napił się piwa, słysząc tabuny oklasków i pochwał. Wtedy poczuł czyiś dotyk na swoim karku. Był powierzchownie zimny, ale za to delikatny i rozgrzewający serce. Uśmiechnął się szeroko, spoglądając na jej seledynowe paznokcie. Wiedział, że to była ona. Wszyscy ją widzieli, nie licząc świątecznej sukienki z golfem, rajstop i futra jakie nosiła, wszystko inne się zgadzało, w tym glany. Poprosiła go ciepło, aby razem z nią wyszedł. Wszyscy poza Taigą, nie wiedzieli co się dzieje. Poszła za nimi, stanęła przed drzwiami i z dumą patrzyła jak się namiętnie całują na tle pełni Księżyca.


                                                                    Koniec
~Informacja od Taigi~
Zajęłam się korektą opowiadania. Te dzieło należy do jednego z moich ulubionych autorstwa mego braciszka Matinatrona. Także mam nadzieję, że się podobało!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz